
Flagellum_Dei
Blackpillist
★★
- Joined
- Mar 24, 2024
- Posts
- 1,662
Pisałem wcześniej, że imperatywem zasobu foidzkiego, z którego bezpośrednio wywodzi się imperatyw hipergamii, jest potomstwo z klasą burżuazyjną. Jednak widząc, iż ilość burżuazyjnych bękartów nie jest tak wysoka, jak pozornie być powinna, można wysnuć wniosek, jakobym wydał fałszywy sąd. Otóż to nie prawidła działania zasobu foidzkiego, które wyłożyłem, są fałszywe, ale sposób rozpatrywania ich jest nieprawidłowy.
Zasób foidzki nie ma wolnej woli — nic pewniejszego. Kieruje się przeto wspomnianym wcześniej imperatywem. Należy zdać sobie sprawę, że zasób, w przeciwieństwie do człowieka, nie jest niczym więcej, niż tylko automatem, mechanicznie reagującym na bodźce zewnętrzne; dlatego też pewne niuanse mogą budzić u nich, w ich mniemaniu odpowiednie, reakcje, które miast prowadzić do zamierzonego celu, jeszcze bardziej odeń odsuwają. Do tego stopnia niedoskonały jest instynkt tych zwierząt, że w realiach innych od stanu natury sam sobie może szkodzić podczas dążenia do imperatywu. Tak właśnie dzieje się, gdy zasób foidzki jest wystawiony na widok burżuazji, do której jednak, przez technologię, nie może się zbliżyć. Naturalnym ciągiem rzeczy, wydzielają rzeczoną niedostępną burżuazję jako najbardziej burżuazyjny element (i tym samym jedyny), degradując mniej burżuazyjny element lokalny do proletariatu. Jak wiadomo, jedynie do względów burżuazji wydzielonej przez hipergamię zasób foidzki będzie dążyć, a więc do potomstwa tylko z nią. Jednak burżuazja ta, rzecz jasna, jest wciąż niedostępna. Dochodzi więc do sytuacji, gdzie zasób, nie mogąc dosiągnąć dostrzeżonego dzięki technologii elementu burżuazyjnego, a jednocześnie wydzielając w hipergamii element lokalny jako proletariat, pozostaje bezdzietny.
Dzieje się tak tam, gdzie dostęp do rzeczonej technologii jest większy, a więc najszerzej w wielkich miastach. Tam też hipergamia jest najbardziej rozszalała, a jednocześnie dzietność najmniejsza.
Zasób foidzki nie ma wolnej woli — nic pewniejszego. Kieruje się przeto wspomnianym wcześniej imperatywem. Należy zdać sobie sprawę, że zasób, w przeciwieństwie do człowieka, nie jest niczym więcej, niż tylko automatem, mechanicznie reagującym na bodźce zewnętrzne; dlatego też pewne niuanse mogą budzić u nich, w ich mniemaniu odpowiednie, reakcje, które miast prowadzić do zamierzonego celu, jeszcze bardziej odeń odsuwają. Do tego stopnia niedoskonały jest instynkt tych zwierząt, że w realiach innych od stanu natury sam sobie może szkodzić podczas dążenia do imperatywu. Tak właśnie dzieje się, gdy zasób foidzki jest wystawiony na widok burżuazji, do której jednak, przez technologię, nie może się zbliżyć. Naturalnym ciągiem rzeczy, wydzielają rzeczoną niedostępną burżuazję jako najbardziej burżuazyjny element (i tym samym jedyny), degradując mniej burżuazyjny element lokalny do proletariatu. Jak wiadomo, jedynie do względów burżuazji wydzielonej przez hipergamię zasób foidzki będzie dążyć, a więc do potomstwa tylko z nią. Jednak burżuazja ta, rzecz jasna, jest wciąż niedostępna. Dochodzi więc do sytuacji, gdzie zasób, nie mogąc dosiągnąć dostrzeżonego dzięki technologii elementu burżuazyjnego, a jednocześnie wydzielając w hipergamii element lokalny jako proletariat, pozostaje bezdzietny.
Dzieje się tak tam, gdzie dostęp do rzeczonej technologii jest większy, a więc najszerzej w wielkich miastach. Tam też hipergamia jest najbardziej rozszalała, a jednocześnie dzietność najmniejsza.